Kupiłeś je, bo ktoś rzucił hasło „masz płaskostopie”. Albo dlatego, że po dziesiątym kilometrze wraca to samo pieczenie pod śródstopiem i chcesz mieć to z głowy. Leżą w bucie, kosztowały swoje i po dwóch tygodniach trudno powiedzieć, czy cokolwiek zmieniły.
Zwykle wynika to z jednego nieporozumienia. Z tego, co według większości ludzi wkładka ma robić.
Przekonanie, które brzmi sensownie
Łuk stopy się obniżył, więc trzeba go podeprzeć i podnieść z powrotem. Stopa koślawi, więc trzeba ją wyprostować. Wkładka jako rusztowanie, które przywraca właściwy kształt.
Brzmi logicznie. Tyle teoria.
Problem w tym, że stopa nie jest konstrukcją, którą da się ustawić raz na zawsze. To dwadzieścia sześć kości, trzydzieści parę stawów i system ścięgien, który przy każdym kroku zmienia sztywność — miękko przyjmuje ląd, a chwilę później usztywnia się, żeby się odbić. Kawałek pianki w bucie tego nie przestawi. I nie po to tam jest.
Co się faktycznie dzieje
Wkładka pracuje na rozkładzie nacisku podeszwowego — czyli na tym, ile kilopaskali przypada na konkretny centymetr kwadratowy Twojej stopy i w którym momencie kroku. Nie zmienia sumy obciążenia. Zmienia jego adres.
Pomyśl o plecaku na całodniowej trasie. Możesz wrzucić wszystko luzem — wtedy najcięższa rzecz osiada na dole i po trzech godzinach czujesz ją w jednym punkcie barku. Możesz też spakować to samo inaczej, bliżej pleców i wyżej. Waga się nie zmieniła. Zmieniło się, gdzie leży.
Tak samo działa wkładka. Twoja masa ciała zostaje ta sama, bieg zostaje ten sam. Ale pieczenie pod pierwszą kością śródstopia bierze się z tego, że w tym miejscu przy każdym odbiciu ląduje więcej nacisku, niż tkanka toleruje. Odciąż ten punkt o kilkanaście procent, przesuń część pracy na powierzchnię, która ma zapas — i objaw znika, choć stopa wygląda dokładnie tak samo jak wcześniej.
Najciekawsze dzieje się na końcu biegu
I tu pojawia się rzecz, która w tej całej dyskusji jest najbardziej niedoceniana.
Kiedy zbiera się badania kliniczne, wkładki indywidualne i gotowe wypadają podobnie. Ani w zapobieganiu przeciążeniom, ani w odczuciach pacjentów nie widać wyraźnej przewagi jednych nad drugimi. Można z tego wyciągnąć wniosek, że nie warto dopłacać.
Tylko że większość pomiarów robi się na świeżych nogach. Kiedy biegaczy zmierzono przed i po półgodzinnym, intensywnym biegu, nacisk pod przodostopiem pod koniec rósł — bez względu na to, jaką wkładkę mieli w bucie. Mniej rósł tam, gdzie wkładka była dopasowana do stopy i łuk przejmował część pracy.
W innym badaniu czterdzieści osób biegało na wkładce indywidualnej, gotowej i fabrycznej z buta, a nacisk zmierzono także po biegu do zmęczenia. Pod paluchem przy wkładce indywidualnej wyszło około 92 kilopaskali wobec 130 na zwykłej wkładce z buta. Pod wewnętrzną częścią łuku — 70 wobec 105. Gotowa wkładka też odciążała łuk, ale pod piętą indywidualna dawała o 31–54% mniejszy nacisk niż ona.
Dlaczego to ma znaczenie? Bo kontuzje przeciążeniowe nie zdarzają się na pierwszym kilometrze. Zdarzają się na dwunastym, gdy zmęczona stopa przestaje sama rozkładać obciążenie i zaczyna je gdzieś zrzucać. Wkładka, która wypada dobrze tylko w gabinecie na świeżych nogach, rozwiązuje problem, którego nie masz.
Co to znaczy „wkładki dynamiczne”
Nazwa jest marketingowa, ale kryje się za nią sensowne rozróżnienie.
Wkładka statyczna powstaje z odbicia stopy stojącej nieruchomo — obciążonej, ale bez ruchu. Wkładka dynamiczna ma odpowiadać na to, jak stopa zachowuje się w trakcie chodu albo biegu: gdzie ląduje pięta, jak przetacza się środek, którędy uchodzi obciążenie przy odbiciu. Część modeli formuje się pod wpływem ciepła i ciężaru ciała już w trakcie chodzenia, przez co dostosowuje się do faktycznego wzorca, a nie do pozy.
Różnica nie polega więc na tym, że jedna wkładka „się rusza”, a druga nie. Polega na tym, z jakiego materiału dowodowego powstała — z fotografii czy z filmu.
Kiedy wkładka nie ma sensu
Czy wkładki bywają stosowane źle? Oczywiście. Jak każde narzędzie.
Nie ma sensu wkładka dobrana do kształtu stopy, jeśli nikt nie sprawdził, co ta stopa robi pod obciążeniem. Nie ma sensu jako jedyne działanie, gdy problemem jest słaba łydka albo biodro, które nie stabilizuje miednicy — wtedy przesuwasz obciążenie, ale nie zmieniasz powodu, dla którego tkanka go nie znosi. Nie ma sensu też wtedy, gdy ból bierze się ze świeżego urazu i potrzebuje po prostu czasu.
Badania nad bólem przeciążeniowym pokazują to samo z drugiej strony: wkładki wypadają najlepiej nie w całej populacji, tylko w wyselekcjonowanych podgrupach — u osób, u których mechanika rzeczywiście była tym wąskim gardłem. U reszty efekt jest dużo słabszy. Nie dlatego, że wkładka jest zła. Dlatego, że odpowiadała na niezadane pytanie.
Kolano, które boli od stopy
Warto wiedzieć, że rzecz nie kończy się na stopie. Klinowanie wkładki od strony przyśrodkowej zmienia u biegaczy z koślawiącą stopą pracę kolana i biodra w płaszczyźnie czołowej — nie zawsze w pożądaną stronę. Przy bólu rzepkowo-udowym to bywa brakującym elementem, choć znowu: u części osób, nie u wszystkich.
Podobnie na rowerze, gdzie stopa jest przykręcona do pedału i nie ma jak szukać sobie wygodniejszego ustawienia. Tam rozkład nacisku w bucie i ustawienie bloku to jeden układ, nie dwa osobne tematy — dlatego przy bólu kolana u kolarza sensowniej patrzeć na całą pozycję niż na samą wkładkę.
Jak o tym myśleć
Wkładka nie jest protezą łuku ani korektorem postawy. Jest sposobem na to, żeby ta sama praca rozłożyła się inaczej — na tkanki, które mają zapas, zamiast na tę jedną, która go wyczerpała.
To dobra wiadomość, bo oznacza, że nie musisz mieć „dobrej” stopy, żeby biegać bez bólu. I gorsza, bo oznacza, że wkładka dobrana bez sprawdzenia, gdzie faktycznie ląduje obciążenie — i co się z nim dzieje, kiedy jesteś zmęczony — jest tylko kawałkiem pianki, który kosztował.
Źródła (5)
- Collins N, Bisset L, McPoil T, Vicenzino B (2007). Foot orthoses in lower limb overuse conditions: a systematic review and meta-analysis. Foot & Ankle International. doi:10.3113/FAI.2007.0396
- Jimenez-Perez I, Gil-Calvo M, Aparicio I, i wsp. (2021). Plantar pressure distribution during running with a self-customized foot orthosis in a home microwave. Journal of Biomechanics. doi:10.1016/j.jbiomech.2021.110791
- Lucas-Cuevas AG, Pérez-Soriano P, Llana-Belloch S, i wsp. (2014). Effect of custom-made and prefabricated insoles on plantar loading parameters during running with and without fatigue. Journal of Sports Sciences. doi:10.1080/02640414.2014.915422
- Vicenzino B, Collins N, Cleland J, McPoil T (2010). A clinical prediction rule for identifying patients with patellofemoral pain who are likely to benefit from foot orthoses: a preliminary determination. British Journal of Sports Medicine. doi:10.1136/bjsm.2008.052613
- Braga UM, Mendonça LD, Mascarenhas RO, i wsp. (2019). Effects of medially wedged insoles on the biomechanics of the lower limbs of runners with excessive foot pronation and foot varus alignment. Gait & Posture. doi:10.1016/j.gaitpost.2019.09.023

